Wiek: 22 Dołączył: 10 Sie 2008 Posty: 259 Skąd: Oborniki, k Poznania
Wysłany: Nie 17 Sty, 10 21:42
Vereena napisał/a:
ja jestem w trakcie poematu "Czterej Zoa" Williama Blake'a. Ryje mózg. i to ostro.
Ogólnie, jeśli chodzi o romantyków, to zawsze moim numerem jeden był Edgar Allan Poe, ale zaraz za nim plasuje sie własnie William Blake i Lord Byron.
Ostatnio kupiłem tomik poezji oraz "Opowieści Niesamowite" Poego w nowych przekładach.
_________________ "Nie pójdę do piachu, gdy ktoś mi powie: Czas umierac brachu"
Bob Dylan
"Cudze chwalicie, swojego nie znacie" chcę się rzec, chyba że polski romantyzm macie w małym palcu, w takim wypadku zwracam honor, choć i tak nie widzę większego sensu w czytaniu przekładów z angielskiego, które to nigdy nie są tym co obcowanie z oryginałem, skoro ma się pod ręką pisarzy polskich, którym Anglosasi mogą co najwyżej czyścić buty. Wybaczcie ten atak, ale na tym polu jestem nader uczulony, nie obchodzi mnie bowiem inna, niż polska literatura do połowy XIX w. włącznie.
Od kilku miesięcy nie obcuję z beletrystyką i zaczyna mi jej brakować, zwłaszcza, że tyle wspaniałych powieści patrzy na mnie z pólek i zalotnie uchyla okładki. Na razie jednak trzymam się twardo zasad, które sobie narzuciłem co do dobierania lektur.
Wiek: 22 Dołączył: 10 Sie 2008 Posty: 259 Skąd: Oborniki, k Poznania
Wysłany: Pon 18 Sty, 10 11:31
Uwielbiam rodzimych romantyków. Jednakże mówienie, że Poe, mógłby czyścic im buty może wywołać tylko uśmiech politowania na twarzy. Anglosaski romantyzm wyprzedzał polski o kilkadziesiat lat, a sam Edgar Allan Poe, miał większy wpływ na światowa literature niz jakikolwiek polski twórca tego okresu. Poza tym, osobiście bardziej podobaja mi sie poematy w stylu "Kruka" Poego niż "Grażyny" Mickiewicza Ale to oczywiście tylko kwestia gustu.
_________________ "Nie pójdę do piachu, gdy ktoś mi powie: Czas umierac brachu"
Bob Dylan
To, że romantyzm dotarł do Polski trochę później (jak każda inna nowa epoka), ani trochę nie rzutuje na jakość dzieł przez niego urodzonych. Są doskonalsze od dzieł protoplastów gatunku, pokroju Goethego, czy Coleridge'a, dojrzalsze w treści. A akurat Poe zaczął tworzyć później niż Mickiewicz.
Owszem, polski romantyzm z pewnością można zaliczyć do najlepszych reprezentacji tego nurtu - swoich świrów tu mieliśmy aczkolwiek nad Mickiewicza przedkładam Słowackiego który wielkim poetą był, o!
_________________ The one last thing I know to be real is the shadow of you
Wiek: 17 Dołączył: 20 Mar 2007 Posty: 1381 Skąd: Łódź
Wysłany: Wto 19 Sty, 10 22:44
Jeśli chodzi o romantyzm, to poki co nie czytalem niczego na własną rękę (wybiegając od kanonu szkolnego, ktory dopiero co zacząłem przerabiać) wiec może za duzo do dyskusji nie wniosę, ale póki co mam za sobą Cierpienia Młodego Wertera, fragmenty Fausta i Giaura . "Cierpienia..." ledwo przeżyłem. Śmiem twierdzić ze nie jestem prostolinijnym wsiokiem, ale naprawde nie chwyciły mnie za serce przesadne rozterki tytułowego bohatera, połączone z fascynującymi opowieściami np. o drzewie orzechowym. Po fragmentach Fausta wiem tyle, że dzieło to dołącza do listy lektur z ktorymi w najblizszym muszę się zapoznac. Z Giaurem też mam bardzo pozytywne doświadczenia - nieźle wykreowany tytułowy bohater - romantyczny, ale jednak konkretny i nie tak skrajny jak Werter.
Kończąc z romantyzmem - "Lęk i Odraza w Las Vegas" Thompsona. Cóż, zabawna, odpychająca, przerażająca i ... ryje mózg, ale nie tak, jak się spodziewałem. Myślałem że powieść mnie całkowicie pochłonie i pociągnie na dno absolutne, tymczasem przeszedłem przez nią troche za bardzo spacerkiem. Trzeba natomiast przyznać, że książka dobrze obrazuje Amerykę w latach siedemdziesiątych, kiedy miał miejsce upadek ideałów między innymi epoki hippisowskiej. Lęk i Odraza są rozliczeniem z tą epoką, z którą co warto wspomnieć, autor się identyfikował. Co prawda nigdy nie czułem się ekspertem w dziedzinie przemian społecznych USA w drugiej połowie XX wieku, ale nietrudno jest załapać o co chodzi i jednak poczuć klimat. Zachęcić również może fakt, że Raoul Duke i doktor Gonzo (główni bohaterowie) to alter ego po kolei autora i jego przyjaciela, a wydarzenia w Lęku i Odrazie oparte są na prawdziwych wydarzeniach z życie Thompsona, urozmaiconych elementami fikcji.
Tytuł zdecydowanie godzien polecenia... chociażby dla niezapomnianych dialogów między dwoma świrami na kwasie
My powoli kończymy omawiać romantyzm - powiem tylko, prostą mową: bardziej popieprzonej epoki literackiej chyba nie ma...
Werter - przeczytałem pierwsze pare listów, reszty nie dałem rady. Toż to jest chore. Tak mdłe, tak nudne - a i skrajnie depresyjne. Niby nie przeżywam, ale nastrój mi się jakoś pogorszył.
Fausta i Giaura raczej nie miałem, tylko wzmiankę że "takie coś istnieje i warto się z tym zapoznać jeśli ktoś chce zdawać rozszerzoną maturę".
Dziady III - może bardziej do przełknięcia... ale w tych licznych monologach mówią jak potłuczeni. I jakieś zjawy we śnie nachodzą. Szatany i anioły? nie na mój umysł
Kordian - coooo... Nie rozumiem, co trzeba mieć z głową żeby takie rzeczy pisać. Naprawdę. Może mam płytki umysł, może do tej literatury jeszcze nie dojrzałem.
Mickiewicz wielkim poetą był - trudno się nie zgodzić. Poetą był wielkim - ale nie rozumiem, jak można czytać jego poezję i się nią tak napawać... wg mnie najlepszym jego utworem jest "polały się łzy" - krótki i treściwy. o. No i "Pani Twardowska" jest OK...
...a co do innych książek to ostatnio jakoś na nic nie mam czasu, ani (a może "a zwłaszcza"?) ochoty...
Ostatnio zmieniony przez Brooce Sro 20 Sty, 10 17:58, w całości zmieniany 1 raz
kupiłem sobie jakąś książkę Agaty Christie, wezmę się za nią w wolnej chwili, bo na razie zaliczenie za zaliczeniem i sesja za pasem, mam nadzieję że się nie zawiodę.
Poleciłby ktoś jakieś fajne kryminały/fantastyke z akcją (nie cierpie fantastyki z długimi nudnymi opisami !!!)
Poleciłby ktoś jakieś fajne kryminały/fantastyke z akcją (nie cierpie fantastyki z długimi nudnymi opisami !!!)
Jeżeli chodzi o fantastykę to książki R.A Salvatore'a mają dość wartką i ciekawą akcję. Ogólnie to polecam wszystkie pozycje o Drizzcie (teraz to się chyba nazywa Legenda Drizzta czy coś w tym stylu). W każdym razie pierwszy tom to "Ojczyzna", kolejne tytuły nie problem znaleźć. Ja przeczytałem 17 książek tego pana i nie żałuję.
Ogólnie to książki wydawane przez Isę (nie wiem jak trzyma się to wydawnictwo, bo z Empiku ich pozycje znikają) to klasyczne, dobre heroic fantasy. Porządna i niewymagająca myślenia rozrywka.
A co do kryminałów to kontynuuj Agatę. Pamiętam, że całkiem niedawno kompletnie mnie te książki pochłaniały i czytałem po kilka na tydzień.
In pursuit of uniqueness and individuality we must be unlike anyone else to survive.
But in the mass of different runners, different lies we can’t make time to realize how the same we are.
No to jeśli chodzi o jakość to jest jedna książka Salvatore'a, którą znam, a która nie opowiada o Drizzcie (nie trzeba znać jego losów), czyli Sługa Reliktu. Imo jedna z najlepszych pozycji tego autora, bo po prostu świetnie poprowadził tam bohatera. A z tą jakością to problem jest taki, że jak książka jest lepsza, to tych opisów itp jest trochę. Te mało ambitne, np wydawane przez Fabrykę Słów, na jakość raczej nie stawiają. Takie raczej produkcyjniaki z tego wychodzą.
Dlatego u mnie mało czasu <=> czytanie kryminałów. Nie dość, że są krótkie, szybkie, to jeszcze jak np w nocy przerwiesz czytanie to następnego dnia na nudnym wykładzie możesz analizować kto mógł zabić . No i do tego nieraz dochodzi satysfakcja z rozwiązania sprawy (rozwiązania, a nie odgadnięcia na chybił trafił). A jeśli chodzi o konkretne pozycje to polecam: "Zło czai się wszędzie", "Morderstwo odbędzie się", "Kurtyna", "Karty na stół" i "Dziesięciu Murzynków" (wszystko autorstwa Christie). Ta ostatnia tak mnie wciągnęła, że nie potrafiłem się od niej oderwać i skończyłem czytanie ok. 5 nad ranem .
In pursuit of uniqueness and individuality we must be unlike anyone else to survive.
But in the mass of different runners, different lies we can’t make time to realize how the same we are.
Ostatnio czytam thrillery autorstwa amerykańskiego pisarza Dean'a Koontz'a. Wielbicielom gatunku polecić mogę książki pt. "Szepty", "Nieznajomi" i "Przepowiednia".
Książki innych autorów, które z chęcią przeczytałem:
A. MacLean - "Cyrk"
U. Eco - "Imię róży"
F. Dostojewski - "Zbrodnia i kara"
G. Herling-Grudziński - "Inny świat"
H. Sienkiewicz - "Trylogia"
K. Moczarski - "Rozmowy z katem"
D. Brown - "Cyfrowa twierdza", "Zwodniczy punkt".
A. C. Doyle- "Przygody Sherlocka Holmesa"
Wiek: 22 Dołączył: 10 Sie 2008 Posty: 259 Skąd: Oborniki, k Poznania
Wysłany: Wto 04 Maj, 10 13:25
mashey napisał/a:
Ostatnio czytam thrillery autorstwa amerykańskiego pisarza Dean'a Koontz'a
W liceum troche Koontza czytałem, różnie z nim bywalo, raz pisał świetnie innym razem słabo. Najbardziej podobało mi sie "Północ" "Intensywność" i "Fear Nothing"
_________________ "Nie pójdę do piachu, gdy ktoś mi powie: Czas umierac brachu"
Bob Dylan
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Iron Maiden, Steve Harris, Bruce Dickinson, Dave Murray, Janick Gers, Adrian Smith, Nicko McBrain, Music, Muzyka, Heavy Metal, Koncerty, Concerts, Bilety, Tickets, Somewhere Back In Time, A Matter of Life And Death, trasa koncertowa, tour, rozrywka, fun, sztuka, art, rock, metal, guitar, gitara, fender
Strona wygenerowana w 0,22 sekundy. Zapytań do SQL: 12