Pierwsza płyta Bruce i spełnienie jego ambicji, wybryków. W czasie przerwy nad tworzeniem - No Prayer for the Dying, Bruce napisał towarzysko parę kawałków (w tym Bring Your Daughter...To The Slaughter) wraz z Jankiem Gersem (wówczas jeszcze poza zespołem). Pisało im się dobrze, pomysłów nie brakowało i narodził się jeden z najluźniejszych albumów w dziejach muzyki metalowej bądź lepiej pasuje określenie hard rock. Wszyscy spodziewali się albumu w stylu Dio, Alice Cooper... A tutaj przystępny, chwytliwy, classyczny hard rock bez zbędnych udziwnień...
Tak słowem wstępu. Teraz moja ocena. Tatuowany Milioner jest moim ulubionym albumem Bruce. Od niego zacząłem (lata temu) przygodę z solowymi dokonaniami mojego ulubionego frontmena. Każdy kawałek jest niesamowicie pogodny, (z wyjątkami) pozytywnie nastraja na jakieś ważne wydarzenia w naszym życiu (znam z autopsji ). Pozytywnie zakręcony album, równie zakręconego człowieka. Polecam
Najlepsze:
Title song,
No Lies,
Born in 58 i Hell on Whells w stylu AC/DC.
_________________
Ostatnio zmieniony przez MR.JACK Pią 21 Sie, 09 16:02, w całości zmieniany 1 raz
Ale traktuje tutaj większość osób za domyślne i mój skrót temu właśnie służył.
Specjalnie dla ciebie pełna nazwa mojego skrótu - Bring Your Daughter...To The Slaughter. Jeszcze coś Tobie rozszyfrować.
A wymienionej przez Ciebie piosenki tego shit-zespołu NIE kojarze. Przykro mi.
profejs napisał/a:
Hell on Whells w stylu AC/DC.
To już plagiat!
Słuchałeś? Napisałem w stylu, NIE cover czy w całości. A to różnica
Bruce w tym kawałku daje upust swoim młodzieńczym fascynacjom muzycznym. Nawet śpiewa w styl ŚP - Bona Scotta.
Gdzie związek między skrótem, a pełną nazwą? Chciałeś poprzez skrót dać do zrozumienia, że jesteś ta słynną, anonimowa córką anonimowego ojca do którego zwraca się podmiot liryczny w tekście? Bo innej opcji nie widzę.
MR.JACK napisał/a:
profejs napisał/a:
Hell on Whells w stylu AC/DC.
To już plagiat!
Słuchałeś? Napisałem w stylu, NIE cover czy w całości. A to różnica
Bruce w tym kawałku daje upust swoim młodzieńczym fascynacjom muzycznym. Nawet śpiewa w styl ŚP - Bona Scotta.
_________________
Ma racje, riff początkowy to jakaś marna popłuczyna po highway to hell.
Cała płyta jest okropnie słaba, ani jednego dobrego utworu. Wszystko zrobione na pół gwizdka, bez wyraźnych pomysłów. Taka typowa, rockowa szmira.
Wiek: 19 Dołączył: 24 Lut 2008 Posty: 1116 Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią 21 Sie, 09 15:34
Bogi napisał/a:
mi.kalisz, lubisz Evanescence?
nie, pierwsze słyszę nazwę, ale po raz kolejny Jack mówi w sposób obraźliwy o zespole, choć mam wrażenie że go nigdy nie słyszał
a co do TM, płytę słuchałem 2 czy 3 razy, byłem trochę zawiedziony, że jest zbyt prosta w porównaniu z melodyjnością Maidenów, ale parę kawałków mi się spodobało, np Son of a Gun, tytułowy no i poznałem All the Young Dudes Davida Bowie'go
_________________
The good that men do is oft interred with their bones
But the evil that men do... lives on
Tak nie raz. Kumpel próbował mnie swego czasu przekonać że wokalistka jest piękna a ich muzyka to w ogóle ochy & achy. Moim zdaniem to zespolik z depresyjnymi pioseneczkami (lecącymi swego czasu często na MTV). Jedna z ich twórczych piosenek promowała Daredevila i teledysk postał.
mi.kalisz napisał/a:
ale po raz kolejny Jack mówi w sposób obraźliwy o zespole, choć mam wrażenie że go nigdy nie słyszał
Złe Masz wrażenie.
Mika zawsze przed taką (dla Niektórych) obraźliwą opinią, staram się wpierw mniej, więcej zapoznać z tą grupą, artystą.
Pisało im się dobrze, pomysłów nie brakowało i narodził się jeden z najluźniejszych albumów w dziejach muzyki metalowej bądź lepiej pasuje określenie hard rock.
Ani to metal, ani hard rock, Jacku - ot taka POP rockowa sieczka, typowa KOMERCYJNA płyta, która miała trafić w gusta fanów ROCKA za oceanem i zdobyć tamtejszy rynek... Dla mnie przypomina raczej dokonania sławnych Kanadyjczyków takich jak Pani Alannah Myles czy Pan Bryan Adams niż kapel w rodzaju Cream, Deep Purple, Uriah Heep czy Led Zeppelin...
Pamiętam jak kiedyś w jednej z audycji "Studia Stereo" PR II puścili tę płytkę W CAŁOŚCI, a ja już czekałem gotowy ze swoim kaseciakiem - na początku kanał lewy - szszsz, kanał prawy - szszsz i już muzyczka A potem był wywiad z Dickinsonem przetłumaczony - też sobie to nagrałem (dziś już nie zaposiadam owej taśmy - w końcu porwała się od ciągłego słuchania ) Leciało to mniej więcej tak: "Płyta NIE jest adresowana ani do fanów Maiden, czy fanów heavy metalu w ogóle - jest adresowana do wszystkich, nawet do tych co nie przepadają za ciężką muzyką - heavy czy hard, a lubią od czasu do czasu posłuchać rocka"
Płyta nieodmiennie kojarzy mi się z latem, Polami Mokotowskimi i tanim winem - wspomnienia zdecydowanie pozytywne, choć muzyka jak i wino najwyższych lotów nie jest
_________________
איירון מיידן
P: Czym różni się perkusista od cieknącego kranu?
O: Cieknący kran ma poczucie rytmu
(z wywiadu z Nickiem )
z płyty wyróżniłbym na pewno Dive Dive Dive i Son of the Gun,te utwory uważam za bardzo dobre, zwłaszcza ten drugi, który jest dla mnie jednym z najlepszych w karierze Bruce'a, dobry ejst jeszcze nieco przereklamowany tytułowy i No Lies ,całkiem miło się słucha Born in 58 oraz Hell on Wheels
w porządku płyta, bez rewelacji ale o wiele lepsza niż Balls to Picasso ,którą uważam za jedną z gorszych płyt jakie w życiu słyszałem
Pamiętam jak kiedyś w jednej z audycji "Studia Stereo" PR II puścili tę płytkę W CAŁOŚCI
Ja z kolei płytę poznałem dekadę później. Na programie (nieistniejącym ) MTV Classic (któremu zawdzięczam i "Kotłowni" Maciasa), leciał jakiś program koło północy pokroju hard & heavy... Leciał tytułowy Tattooed Millionaire. Wówczas myślałem że Bruce nie wytykał nosa poza szeregi Maiden... Jak bardzo z perspektywy czasu się myliłem. Wracając do teledysku. Wkręcił mnie. Za jakiś czas Anthology DVD, wreszcie sama płyta...
Vito
Nie myśl sobie że tylko Ty masz z tym albumem, miłe wspomnienia.
Ja z kolei poznałem tę płytkę na... YouTube, w zamierzchłych czasach, gdy muzy słuchałem w zasadzie tylko z tego serwisu . Cóż, kawałek tytułowy od razu mi się spodobał, cover All the Young Dudes również (z tymże wtedy nie wiedziałem, że to cover). Resztę poznałem później. Najlepsze kawałki to imo właśnie Tattooed Millionaire, Son of a Gun i No Lies, ale reszty też się przyjemnie słucha. Rewelacji rzecz jasna nie ma.
hills runner napisał/a:
w porządku płyta, bez rewelacji ale o wiele lepsza niż Balls to Picasso ,którą uważam za jedną z gorszych płyt jakie w życiu słyszałem
Exactly. Może nie jedna z najgorszych, bo istnieje przecież taki potworek jak St.Anger ( ), a i kilka innych, słabszych pozycji bym znalazł, ale na pewno jest to najsłabsza z Bruce'ówek. W Skunkworks w sumie jeszcze się nie wsłuchiwałem za bardzo, ale też jakoś lepiej mi wchodziło od Ballsów, bo tam poza miłym dla ucha Tears of the Dragon w zasadzie nic wybitniejszego nie znalazłem.
In pursuit of uniqueness and individuality we must be unlike anyone else to survive.
But in the mass of different runners, different lies we can’t make time to realize how the same we are.
Wówczas myślałem że Bruce nie wytykał nosa poza szeregi Maiden...
Jacku
Tak jak już wielokrotnie tutaj pisałem przy różnych okazjach - Bronkowi zdarzało się wyściubiać nosa poza Maidenowe horyzonty i popełniać mniej lub bardziej udane albumy solowe, ale prawda jest taka, że Maideni bez Bruce'a istnieli, natomiast Bruce bez Maiden - NIE
Od początku kariery solowej był promowany przez ekipę Sanctuary - co zresztą było całkiem zrozumiałe, ale nawet wtedy nie był Bruce Dickinsonem tylko "wokalistą Iron Maiden" - na jego debiutanckim albumie pojawiły się naklejki z logo Iron Maiden - nie wnikam na ile ów zabieg był manifestacją (wtedy jeszcze) przywiązania do rodzimej kapeli, a na ile było to typowo marketingowe zagranie mające na celu podnieść sprzedaż płyty
_________________
איירון מיידן
P: Czym różni się perkusista od cieknącego kranu?
O: Cieknący kran ma poczucie rytmu
(z wywiadu z Nickiem )
na jego debiutanckim albumie pojawiły się naklejki z logo Iron Maiden - nie wnikam na ile ów zabieg był manifestacją (wtedy jeszcze) przywiązania do rodzimej kapeli, a na ile było to typowo marketingowe zagranie mające na celu podnieść sprzedaż płyty
Jak zawsze przy okazji twoich postów... Można się czegoś dowiedzieć. Tego za chiny ludowe bym nie pomyślał.
Ale teraz tak: Bruce był jeszcze w szeregach Maiden? No pewnie. Utożsamiany był? A jakże. Więc myślę sobie dobrze Chłop zrobił.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Iron Maiden, Steve Harris, Bruce Dickinson, Dave Murray, Janick Gers, Adrian Smith, Nicko McBrain, Music, Muzyka, Heavy Metal, Koncerty, Concerts, Bilety, Tickets, Somewhere Back In Time, A Matter of Life And Death, trasa koncertowa, tour, rozrywka, fun, sztuka, art, rock, metal, guitar, gitara, fender
Strona wygenerowana w 1,92 sekundy. Zapytań do SQL: 13