Wiek: 21 Dołączył: 11 Mar 2007 Posty: 2416 Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 10 Kwi, 07 20:34
Zacznę od nr 1. Intro długości 1 minuta to stanowczo za długo. Powinni je wydzielićm szczególnie że Caught... i tak zaczyna się w zasadzie w okolicy 50 sekundy. Wasted Years ma świetny, klimatyczny, kakofoniczny początek. A refrenem wymiata mnie w kąty Vice City, tak bardzo pasowałoby do tej gry. Bardziej niż 2MTM. Stranger In A Strange Land ma świetną ścieżkę muzyczną. Kawałek w klimacie nastepnej płyty (7th Son). The Loneliness ma początek w klimacie Afraid To Shoot Strangers i dlatego mi się podoba. Deja-vu kojarzy mi się z tytułem albumu zespołu Blue System, którego słuchałem w dzieciństwie Alex the Great jest za krótki! Jak już chcieli molocha walić na koniec to trza to było zrobić w stylu Rime Of The Ancient Mariner. Amen.
Wiek: 19 Dołączył: 21 Lis 2006 Posty: 1853 Skąd: ze wschodu ;]
Wysłany: Wto 10 Kwi, 07 20:35
Wiesz co mi się w twoim poście nie podoba?? To, że pominąłeś Heaven Can Wait Nie podoba mi się też to że chwalisz Wasted Years. Cienki ten kawałek... i komercyjny że hej Za to pominięcie Sea of Madness jest mi w 100% obojętne :wink:
Wiek: 21 Dołączył: 11 Mar 2007 Posty: 2416 Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 10 Kwi, 07 21:58
Sirius napisał/a:
Wasted Years. Cienki ten kawałek... i komercyjny że hej
A, tam. IMO najlepszy na płycie. To intro naprawdę jest debeściackie. Wjeżdża na psychę. Jakbym Jarre Michel Jearre'a słuchał. Ale faktycznie brzmi jak typowy hicior, taki bezduszny jest ten kawałek. Toć przecie kiczowate, kolorowe, szalone lata 80. Więc czego chcieć od tego, że Ironi postanowili być nieszablonowi (po raz niepierwszy i nieostatni).
Pierwszy raz widzę, żeby ktoś pisał, że Wasted Years jest cienkie. :shock: Zwykle wszyscy się nim przesadnie zachwycają, czego także nie rozumiem... Po prostu porządny utwór, ale Ironi mają sporo lepszych już na samym Somewhere In Time.
Wasted Years to kawałek różniący się od innych na płycie. Jest dobry, bardziej melodyjny niż heavy metalowy. A co do solówki adriana to strzał w 10. Genialny pomysł. Lecz nie jest ona taka wirtuozowska jak niektórzy sądzą.
Widze że temat o mojej ulubionej płycie. Nie wiem czemu większość nie lubi Sea of madness, to jest moim zdaniem genialny utwór! To przejście pomiędzy 3 a 2 minutą po prostu miażdży klimatem. A główny riff jest naprawde nieszablonowy jak na Ironów i to tylko wychodzi na plus!
Cytat:
A co do solówki adriana to strzał w 10. Genialny pomysł. Lecz nie jest ona taka wirtuozowska jak niektórzy sądzą.
Zgadzam się, poprzez użyty efekt Adrian uzyskał subtelny chorus z dodatkowym echem i ta solówka może wydawać się trudna, ale chociaż nie jestem wirtuozem a umiem dobrze zagrać z 20 numerów Ironów na wiośle ta z Wasted years jest jedną z najprostszych, ale jakże urzekająca!!
Dla mnie najlepsze utwory na tej płycie to Sea of Madness(mój ulubiony),Stranger in the Strange Land,Caught Somewhere in Time i Alexander the Great. Cała reszta trzyma bardzo mocny poziom,może poza DeJa Vu.
Somewhere in Time to bardzo,bardzo mocna płyta, tekstkowo chyba najciekawsza płyta Maiden no i jest najspójniejsza muzycznie ,a klimat poraża, wszystko niesamowicie dopracowane ,wokal,solówki , ścisła czołówka płyt Maiden.
Wiek: 19 Dołączył: 21 Lis 2006 Posty: 1853 Skąd: ze wschodu ;]
Wysłany: Pią 20 Kwi, 07 20:20
nomad napisał/a:
Cała reszta trzyma bardzo mocny poziom,może poza DeJa Vu.
Ja nie wiem czego wy wszyscy chcecie od tego utworu?? Przecież on jest świetny!! Szybki, melodyjny no i ma ciekawy tekst. Mi osobiście bardzo się on podoba
Cała reszta trzyma bardzo mocny poziom,może poza DeJa Vu.
Ja nie wiem czego wy wszyscy chcecie od tego utworu?? Przecież on jest świetny!! Szybki, melodyjny no i ma ciekawy tekst. Mi osobiście bardzo się on podoba
mi też ,ale mniej od reszty, taka to cecha płyt z lat '80(chodzi mi tu głównie o płyty z lat 82-88), nawet świetne utwory bywają najgorsze na płytach,poziom tych płyt jest kosmiczny wprost
Deja vu - hmmm, cóż mogę powiedzieć świetny utwór:) Mi osobiście najmniej pasuje utwór Loneliness of the long distance runner, taki jakiś nijaki refren i solówki, troche przydługaśny, ja bym go skrócił do 4 minut bo jednakowe tempo dodatkowo nuży. Ale oczywiście to nie jest zły utwór, ale jeśli miałbym wybierać tą czarną owce to właśnie byłby ten utwór.
Z wielkim fanem Ironów rzecz jasna hehe No ale sami powiedzcie, gdyby kazdy lubil to samo nie byloby tego forum;) A wracajac do SiT tak sobie mysle co by tu jeszcze o niej napisac...Hmm moze tak; brzmienia gitar na tym albumie nie da sie powtórzyć! To jest najbardziej charakterystyczna plyta jesli chodzi o produkcje Dziewicy. Włączyłbym jeszcze Seventh son ze względu na pojawienie się klawiszy, które świetnie się odnajdują.
Wiek: 26 Dołączył: 25 Sty 2007 Posty: 1675 Skąd: wieś na kr
Wysłany: Sro 25 Kwi, 07 19:16
1. Caught Somewhere in Time - świetny opener, najlepszy utwór na płycie
2. Wasted Years- dobry utwór chociaż refren niedociągany psuje piosenke
3. Sea of Madness- niezbyt przypadł mi do gustu, typowy wypełniacz
4. Heaven Can Wait- podobnie jak Sea of Madnes chociaż bardziej przypadł mi do gustu.
5. The Loneliness of a Long Distant Runner- Dobry utwór, świetny wokal i intro
6. Stranger in a Strange Land- po kilku przesłuchaniach płyty niezbyt mi sie spodobał ale teraz uważam go za bardzo dobry
7. Deja Vu- Wspaniały refren, czegóż chciec więcej?
8. Alexander the Great- utwór dobry chociaż troszke nudny
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Iron Maiden, Steve Harris, Bruce Dickinson, Dave Murray, Janick Gers, Adrian Smith, Nicko McBrain, Music, Muzyka, Heavy Metal, Koncerty, Concerts, Bilety, Tickets, Somewhere Back In Time, A Matter of Life And Death, trasa koncertowa, tour, rozrywka, fun, sztuka, art, rock, metal, guitar, gitara, fender
Strona wygenerowana w 0,26 sekundy. Zapytań do SQL: 14