Najważniejsze jest by NIE wcierać pasty kolistymi ruchami, a od środka do zewnątrz - poza tym - chyba jasne, że NIE wyciska się połowy tubki, jeśli chce się przetrzeć jedną płytę - wystarczy odrobina...
Poza tym - jeśli bardzo chcesz się przekonać jak to się robi - to zaopatrz się pastę, szmatkę (miękką , najlepiej bawełnianą - żeby sama szmatka nie rysowała powierzchni płyty, tak? ) i jakąś płytkę z gazety za 5 zł i popróbuj - najpierw zrób kilka rys, a później postaraj się je zlikwidować...
Myślę, że na tym zakończymy dyskusję nt. szlifowania płytek i zatańczymy znowu z kostuchą
_________________
איירון מיידן
P: Czym różni się perkusista od cieknącego kranu?
O: Cieknący kran ma poczucie rytmu
(z wywiadu z Nickiem )
kiedyś miałem farta i bodajże w saturnie czy czymś takim za 30 czy 35 kupiłem. Ogólnie studyjne maiden w 5.1 jest rewelacyjne(znaczy jeszcze bardziej rewelacyjne niż stereo ). Szkoda że AMOLAD nie doczekało się takiej wersji
Wiek: 18 Dołączył: 24 Lut 2008 Posty: 1116 Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon 01 Mar, 10 21:08
miałem dokładnie to samo!! tylko age of innocence nadal strasznie średnie. ale te solówki mmm miodzio. I po tym jak poznałem trochę zespołów to wreszcie widzę i słyszę, że Bruce jest NAPRAWDĘ świetny
_________________
The good that men do is oft interred with their bones
But the evil that men do... lives on
Wiek: 21 Dołączył: 11 Mar 2007 Posty: 2416 Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 16 Mar, 10 15:53
Iron Maiden - "Dance of Death" (2003)
Po otrąbionym wszem i wobec reunion, wydaniu w roku milenijnym świetnego „Brave New World” i tournee zakończonym wydaniem kultowym wśród fanów DVD „Rock in Rio” dla zespołu nadszedł czas na spłodzenie czegoś nowego. Wydany materiał liczył jedenaście ścieżek, a skryty był za najgorszym w historii zespołu coverem. Mimo wszystko można optymistycznie założyć, że nie szata zdobi płytę, więc...
Krążek otwiera “Wildest Dreams”, rocker spod rąk duetu Smith/Harris. Nic w tym dziwnego, po reunion Adrian to etatowy dostawca openerów (skomponował wszystkie trzy dotychczasowe). Numer oparty na prostej filozofii- zwrotka, śpiewny, prymitywny wręcz refren, zwrotka, refren, solo, zwolnienie, przyspieszenie, refren, ajronowy patent na koniec. Kolejny na liście „Rainmaker” to już właściwe rozwinięcie płyty i niestety w tym momencie zaczynają się schody, bo krążek w niczym nie przypomina dotychczasowych dokonań Dziewicy. Specyficzna kompozycja, za to miła dla ucha praca gitar. Deliktane dźwięki wydobywane z elektryków zwiastują „No More Lies”, pierwszą z bardziej rozbudowanych propozycji zespołu zawartych na albumie. Co prawda powtarzanie w refrenie do znudzenia tytułu można uznać za kontynuację tradycji rodem z „Virtual XI”, ale po rozkręceniu się utwór może się podobać. Szkoda tylko, że w siedmiominutowym utworze gitarzyści dostali tak mało czasu na popisy solowe, bo ich kilkunastosekundowe brzmią bardzo ciekawie. Bez specjalnego zmiękczania jak to wcześniej było wkracza „Montsegur”. Numer utrzymany w stylu poprzedniego albumu. Ogólnie nie ma się jednak czym zachwycać, bo ani solówki, ani unisona nie przekonują jak za lepszych lat. Do tej pory album prezentował się średnio lub co najwyżej dobrze, ale tytułowy kawałek sporo nadrabia. Rozkręca się niemal trzy minuty, masakruje słuchacza, potem swoje dokładają gitarzyści (Gers tu po prostu zniszczył) i mamy najlepszą kompozycję na płycie. Jeden z tych utworów, które zamiast opisywać słowami należy po prostu polecić. Skoczny, melodyjny nastrój płyty kontynuuje „Gates of Tomorrow”. Śmiało można go zdefiniować jako miks dwóch pierwszych kawałków. Za to solówki masakra. Znów brawa dla Gersa, jego szybki, aczkolwiek nieco niechlujny styl świetnie się tu sprawdza. W „New Frontier” niespodzianka, bo po dwóch dekadach w zespole w końcu kompozycyjnie udziela się Nicko. Co prawda jako jeden z trzech autorów, ale zawsze. Ogólnie jest przebojowo i do przodu, czyli jak w poprzednim kawałku. Ósemką podpisane jest epickie „Paschendale” traktujące o bitwie z czasów I wojny światowej. Zasadniczo ten posępny numer można nazwać zapowiedzią następnej płyty. Trochę podobnym do „No More Lies” intrem raczy nas „Face in the Sand”. Jak na tak wolną i majestatyczną kompozycję dziwi zastosowanie monotonnej podwójnej stopy. Bardzo dziwny kawałek i irytująco zawodzący Bruce. W „Age of Innocence” znów mamy do czynienia z „bravenewworldowaniem” i w sumie wyszło to kawałkowi na dobre, ale też o geniuszu nie może być mowy, bo tenże objawił się na „Dance of Death” tylko dwukrotnie. Wisienką na całościowo niezbyt udanym torcie jest akustyczno-symfoniczny „Journeyman”. Jedna z kilku zaledwie w dorobku zespołu rasowych ballad.
Patrząc całościowo na ten album trudno nie dojść do wniosku, że pomysły zaprezentowane tu przez zespół niemal nie pasują do marki „Iron Maiden”. Po przymknięciu na to oka wciąż pozostaje wrażenie, że za dużo tu średnich momentów. Trzy-cztery numery mogłyby (z pożytkiem dla całości) wcale się tu nie znaleźć. Ocena jest tak wysoka tylko dzięki dwóm sztandarowym kompozycjom z krążka. Dla mnie to najsłabszy krążek po „No Prayer For The Dying”.
Ocena: 8/10
Po numerach:
WD 8/10
R 7,5/10
NML 8,5/10
M 7/10
DoD 10/10
GoT 8/10
NF 8/10
P 10/10
FitS 7/10
AoI 7,5/10
J 8/10
Mam takie 'techniczne' pytanie odnośnie płyty - w jaki sposób można ją bezpiecznie zgrać na kompa? Słyszałem różnie historie, że podczas takiej operacji dochodziło do uszkodzenia płyty(chyba nawet ktoś na tym forum pisał o takim przypadku), a ja nie chciałbym uszkodzić swojego egzemplarza.
Wiek: 19 Dołączył: 20 Lip 2006 Posty: 1460 Skąd: Warszawa
Wysłany: Sro 09 Cze, 10 14:28
Hę? Jakie uszkodzenie płyty? To niemożliwe (tzn niby wszystko jest możliwe, ale BARDZO BARDZO BARDZO BARDZO mało prawdopodobne, mówimy tu o przypadkach typu podczas zgrywania strzeli piorun, mieszkanie pójdzie z dymem, a razem z nim płyta ). Płycie nic nie grozi. Ja używam programu audiograbber.
Słyszałem różnie historie, że podczas takiej operacji dochodziło do uszkodzenia płyty(chyba nawet ktoś na tym forum pisał o takim przypadku), a ja nie chciałbym uszkodzić swojego egzemplarza.
No ja słyszałem podobne rzeczy. Koleżanka mówiła, że jak chciała sobie DoD zripować to jej płytę w napędzie roztrzaskało...
In pursuit of uniqueness and individuality we must be unlike anyone else to survive.
But in the mass of different runners, different lies we can’t make time to realize how the same we are.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Iron Maiden, Steve Harris, Bruce Dickinson, Dave Murray, Janick Gers, Adrian Smith, Nicko McBrain, Music, Muzyka, Heavy Metal, Koncerty, Concerts, Bilety, Tickets, Somewhere Back In Time, A Matter of Life And Death, trasa koncertowa, tour, rozrywka, fun, sztuka, art, rock, metal, guitar, gitara, fender
Strona wygenerowana w 0,24 sekundy. Zapytań do SQL: 13